„Adwent – czas oczekiwania” list Pasterza Generalnego na okres Adwentu

Do wszystkich braci i sióstr z Oaz, Wspólnot Lokalnych Koinonii Jan Chrzciciel

Adwent – czas oczekiwania

W wymiarze doktrynalnym Adwent przypomina nam tajemnicę Wcielenia. Czy jednak dla naszej codziennej egzystencji przynosi on coś nowego? Pytanie to, obecne w naszych sercach, wyłania się spomiędzy różnych codziennych sytuacji. Tak bardzo pochłaniają nas rozmaite potrzeby, że ostatecznie tym, czego najbardziej nam zaczyna brakować jest nadzieja na to, że jeszcze coś może się zmienić.

Jesteśmy trochę jak Izraelici w niewoli egipskiej, którzy przestali wierzyć w istnienie Ziemi Obiecanej. A ona przecież istniała i była im przeznaczona. Podobnie rzecz wygląda w historii Jana Chrzciciela. Przypominamy tu Zachariasza, który przestał już czekać na wysłuchanie swoich modlitw o potomstwo. I wtedy dzieje się coś niewyobrażalnego: Zachariaszowi objawia się anioł i ogłasza, że wkrótce narodzi mu się syn, Jan, przyszły Chrzciciel. W podobny sposób Bóg objawia się Mojżeszowi na pustyni i jest to wydarzenie tyleż nieoczekiwane, co niechciane i nieprzewidziane. W obu wypadkach Bóg zapowiada coś niezwykłego. W pierwszym posyła Mojżesza do rodaków w niewoli, aby zaniósł im posłanie o bliskim uwolnieniu (por. Wj 3,16). W drugim anioł oznajmia Zachariaszowi, że jego modlitwa została wysłuchana (por. Łk 1,13). I żaden z nich nie uwierzył. Nie byli w stanie uwierzyć w coś takiego. Przede wszystkim jednak nie potrafili przyswoić sobie nowego języka, a mianowicie języka posłania. Zachariasz zaniemówi, a Mojżesz będzie musiał skorzystać z pomocy Aarona.

Musimy nauczyć się posługiwać nową gramatyką, opartą na wierze, a nie na faktycznych okolicznościach. Prawdziwą trudność sprawia nam taki sposób mówienia, który wprawdzie stoi w sprzeczności z rzeczywistością, ale jest językiem nadziei. I tego języka musimy się nauczyć. Wyobraźmy sobie Mojżesza idącego do swoich rodaków żyjących w niewoli i ogłaszającego im zbliżające się wyzwolenie. Albo Zachariasza, który ma powiedzieć przede wszystkim samemu sobie, że jego żona pocznie dziecko. Czy jest to mówienie pozbawione sensu, czy też ogłaszanie z wiary? Niestety, my często tracimy mowę, ponieważ nie potrafimy wydobyć z siebie słów, które mogłyby brzmieć jak przesłanie prorockie. Aby otworzyć się na Boże nowości trzeba nauczyć się prorokowania. Zachariasz, nauczony doświadczeniem, pisze na tabliczce nowe imię dla swojego syna: „Jan” – znaczy „Bóg jest łaskawy”, „Bóg wysłuchał”, „Bóg okazał swe miłosierdzie”. W tej samej chwili Zachariasz odzyskuje mowę i zaczyna prorokować.

Moi drodzy, albo otworzymy się na to, co nowe, albo żyjąc w zamknięciu, poddamy się tyranii czasu mijającego bez niespodzianek. Bóg chce, abyśmy wyszli z tej niewoli i abyśmy przyjęli postawę oczekiwania. Nieważne – otrzymam to, na co czekam, czy nie. Liczy się samo oczekiwanie. Ono daje nam młodość i zwinność orłów, które latają wysoko. Znaczenie słowa „Adwent” zakłada przyjęcie postawy, którą można wyrazić w słowach: „wierzę i oczekuję, bo mam nadzieję na wypełnienie obietnicy”. Wyzwaniem dla każdego z nas i dla całej wspólnoty jest to, abyśmy potrafili narodzić się na nowo dla proroctwa.

Jan Chrzciciel jest człowiekiem posłania i przyszłości, a jego spojrzenie jest przenikliwe, ponieważ widzi daleko i nie zniechęca się dniem dzisiejszym. Dlatego nie bądźmy niemi! Tak naprawdę nie chodzi o to, abyśmy byli wysłuchani, ale o tę siłę, która bierze się z oczekiwania na bycie wysłuchanymi. Dlatego z odwagą powróćmy do ogłaszania obietnic, ożywiajmy w sobie nadzieję, nawzajem się zachęcajmy, utwierdzajmy naszą komunię, zabiegając o jedność i nie opuszczając spotkań wspólnotowych.

Tak więc, codzienne ogłaszanie, nieustanne zachęcanie i wytrwałe uczestniczenie w naszych spotkaniach to trzy adwentowe zobowiązania dla nas.

o. Alvaro Grammatica
Pasterz Generalny

 

Pilzno-Valcha, 24 listopada 2017